fbpxSkip to content
Menu
search
Menu

Z Sylwią Prawdzik, psychodietetyczką, trenerką silnej woli i zdrowych nawyków żywieniowych, o tym, dlaczego brak aktywności i… zainteresowań wpływa na nasze zdrowie i sylwetkę, rozmawia Matylda Jawor.

Czy nuda rzeczywiście sprzyja tyciu?

Istnieje takie ryzyko, że z nudów przytyjemy. Szczególnie wtedy, gdy na zabicie czasu mamy w zwyczaju oglądać telewizję. Choć jest to dość wygodna rozrywka, to zdarza się, że nie możemy znaleźć interesującego nas programu czy filmu. A jeśli może znajdziemy, to i tak zawsze przerwie nam reklama. I właśnie w takich chwilach rozpoczyna się nasze wędrówka do lodówki. Powoli i nieświadomie zaczynamy wieczorny rytuał podjadania.

Czy są jakieś sposoby na zabicie nudy, która sprzyja podjadaniu?

Oczywiście. Wystarczy wyłączyć telewizor i zająć się czymś, co sprawi nam przyjemność. Idealną opcją na nudę jest aktywność. Musimy ruszyć się z kanapy. Jeśli nie mamy na to siły, to warto wybrać inny wariat, ale taki, który mocno nas zaangażuje. W wolnej chwili możemy poczytać ciekawą książkę, na którą dawno nie mieliśmy czasu, zaplanować kolejny dzień lub nawet wakacje, zadzwonić do kogoś bliskiego i porozmawiać. Ważne, żeby wybrać zajęcia, które nas wciągnie. Dlatego bez względu na wiek warto poszukiwać swoich pasji w życiu. To najlepszy sposób na nudę i kontrolowanie wagi.

A co zrobić gdy w naszym życiu jest zupełnie na odwrót, mamy zbyt dużo stresu?

Faktycznie w dzisiejszych czasach często pracujemy do późnych godzin, żyjemy w ciągłym napięciu i często nie dbamy o to, co jemy w ciągu dnia, zwykle tłumacząc to brakiem czasu. Na koniec dnia marzymy o tym, żeby się zrelaksować, zadbać o przyjemności, a najprostszy sposób, jaki nam przychodzi do głowy to jedzenie…

Jak sobie z tym poradzić?

Jest tylko jedna droga. Musimy zwolnić. Zatrzymać się na chwilę, poświęcić choć kilka minut na wyciszenie po ciężkim dniu. Zamiast robić wszystko w biegu, powinniśmy pomyśleć o tym, żeby znaleźć chwilę na relaks. Jeżeli nie możemy zrobić tego w domu, warto znaleźć dla siebie choć 5 minut w samochodzie przed wejściem do domu lub odebraniem dzieci. Możliwe, że w tej chwili, czytając ten artykuł przez twoją głowę przemknęła myśl “To niemożliwe! Nie mogę sobie na to pozwolić! Muszę to… lub muszę tamto…”. Zawsze odpowiadam na to prowokacyjnie. Musimy jedynie umrzeć. Pozostałe sprawy są kwestią naszego wyboru. Warto przyjrzeć się swoim zasadom, jakie mamy w życiu. Ile jest w nich chce, a ile powinnam lub muszę.

Zbyt wiele muszę i powinnam są przyczyną ogromnych stresów. To zasady trzeba dostosować do realnych możliwości, jakie są aktualnie dostępne w naszym życiu. Najlepiej zacząć od postawienia sobie kilku pytań. Jakie są konsekwencje takich zasad w moim życiu? Ciągle napięcie, stres, niezadowolenie z siebie. Jeśli odpowiedź brzmi – tak – warto zastanowić się co wolę w zamian tego? Od kogo mogę nauczyć się inaczej żyć? Może ktoś z moich bliskich prowadzi bardziej spokojny tryb życia i mogę nauczyć się od niego? A może zbyt wiele oczekuję od pozostałych członków rodziny? Uważając, że powinni robić wszystko w dokładnie określony przeze mnie sposób? To nierealistyczne założenie może być równie frustrujące i przyczyniać się do wielu stresujących sytuacji. Nie na wszystko mamy wpływ, więc może czasem lepiej odpuścić zarówno innym, jak i sobie. W takiej sytuacji zachęcam do zmiany wszystkich powinności na bardziej konstruktywne zasady w życiu. Zdania, które zaczynam od “powinnam”, warto zamienić na “to nierealne oczekiwać od innych żeby…” Taki sposób myślenia przynosi wiele korzyści, gdy uświadomimy sobie, że nie wszystko musimy od razu możemy poczuć ulgę i spokój.

Z jakimi problemami najczęściej przychodzą do Ciebie pacjenci?

Często tyjemy, bo zajadamy stresy lub nie potrafimy odmawiać jedzenia na spotkaniach z rodziną i przyjaciółmi. Poza tym staram się pokazywać, że głód nie jest niczym złym i właściwie to nic nam się nie stanie, jeśli będziemy go odczuwać przez pół godziny, a po tym czasie uda nam się zjeść coś lepszego. Z moich obserwacji wynika, że jemy zbyt mało warzyw i bardzo często funkcjonujemy wbrew naturalnemu rytmowi biologicznemu, czyli najwięcej zjadamy wieczorem. Tymczasem, kiedy rano i w ciągu dnia organizm potrzebuje dużo energii, żeby prawidłowo się rozruszać, to jej nie dostarczamy w wartościowym pożywieniu, bo nie mamy na to czasu. Albo tylko tak nam się wydaje.

Wywiad ukazał się w magazynie Hebe.

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.