fbpxSkip to content
Menu
search
Menu

Sylwia Prawdzik w rozmowie z Agnieszka Fedorczyk

Głoduje ok. 16 proc. ludności świata. Cała reszta je za dużo. I tyje. Ponad połowa Polaków ma nadwagę lub jest otyła. A nadmiar kilogramów uszkadza serce, nerki, wątrobę, stawy. Kto chce schudnąć, musi zacząć od głowy, czyli zmiany nastawienia i zastąpienia złych nawyków dobrymi.

Agnieszka Fedorczyk

Aż połowa Polaków waży za dużo. Według badań przeprowadzonych przez CBOS w 2014 r. 34 proc. naszych rodaków cierpi na nadwagę (BMI –wskaźnik masy ciała – równe lub większe od 25 do 30), a 17 proc. jest otyłych (BMI równe lub większe od 30). Wagę prawidłową ma 46 proc. badanych, a tylko 3 proc. – niedowagę. Nie wolno lekceważyć otyłości. To nie jest problem kosmetyczny, choć część społeczeństwa nadal tak ją traktuje. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała ją za chorobę – przewlekłą, która sama nie ustąpi. WHO podkreśla, że zespół objawów, który prowadzi do wystąpienia otyłości, jest przede wszystkim uwarunkowany czynnikami zewnętrznymi. Powoduje ją głownie zły sposób odżywiania i brak ruchu. A lekarstwem na tę chorobę może być również pożywienie, a ściślej właściwy sposób odżywiania i podejścia do jedzenia.

TO NIE GENY
Wpływ czynników wewnętrznych, jak np. skłonności genetyczne, jest podawany w wątpliwość. Kilkanaście lat temu mówiło się o 40 genach mogących uczestniczyć w rozwoju otyłości. Dzisiaj jest ich ponad 400. Co to oznacza? Że lista podejrzanych rośnie, a winy nikomu nie udowodniono. Opisano niewiele ponad setkę mutacji genetycznych prowadzących do otyłości. Problem genetyki otyłości wydaje się szukaniem kozła ofarnego, na który można by zrzucić winę za nasz chorobliwy nadmiar kilogramów i w konsekwencji pogarszający się stan całego organizmu. Nie chodzi tylko o to, że jemy za dużo i zbyt mało się ruszamy. Pułapka współczesnego sposobu odżywiania polega także na tym, że produkty dostępne w sklepach to w dużej mierze żywność wysokoprzetworzona, która w każdym gramie niesie bardzo wysoki ładunek energetyczny. Bywa, że współczesny człowiek nie je dużo, ale za tą „skromną” – wydawałoby się – porcją idzie bardzo wysoka liczba kilokalorii i energii, dostarczanej organizmowi. Jest wiele czynników, które sterują naszym apetytem – zapach, smak. Człowiek je także oczami. I jeśli widzi na talerzu niewiele, to nie dociera do niego, że faktycznie pochłonął dużo energii. Stopień nasycenia, jaki odczuwamy po posiłku, nie zależy wyłącznie od impulsu nerwowego, który powiadamia nasz ośrodek głodu w mózgu: „jesteś syty”. Tyciu sprzyja również coraz większa dostępność produktów i porcji XXL.

SAMEMU SCHUDNĄĆ TRUDNO
Światowe Towarzystwo Badań nad Otyłością od niedawna zalicza otyłość, obok anoreksji i bulimii, do tzw. eating disorders, czyli zaburzeń odżywiania uwarunkowanych psychologicznie. Nic dziwnego więc, że specjaliści podkreślają, że odchudzanie, tak jak wszystko inne, zaczyna się w głowie. – Dieta i treningi to za mało. Ci, którzy osiągnęli sukces, wiedzą, że wszystko zależy od naszego sposobu myślenia – mówi psycholog Sylwia Prawdzik, ekspert ds.leczenia nadwagi i otyłości, specjalista ds. żywienia, terapeuta i diet coach. – Żebyśmy mogli cokolwiek zmienić, trzeba zmodyfikować myślenie i nauczyć się odpowiednich umiejętności, które pomogą nam zamienić złe nawyki na korzystne. Nie jest to łatwe i trudno zrobić to samodzielnie, ale to jest klucz do sukcesu w odchudzaniu. Z pomocą przychodzi psychologia poznawczo-behawioralna, która do tej pory pomagała pacjentom z lękiem czy depresją. Okazało się jednak, że to podejście jest skuteczne również w przypadku odchudzania. Polega ono głównie na nauce radzenia sobie z trudnościami, które pojawiają się w trakcie odchudzania. Na przykład zmianie takich nawyków jak zajadanie stresów czy jedzenie dużych porcji podczas spotkań towarzyskich. – Największe grzechy, które prowadzą do nadmiaru kilogramów, to: zbyt mało warzyw w diecie, funkcjonowanie wbrew naturalnemu rytmowi biologicznemu, czyli zjadanie największego posiłku wieczorem –
wymienia Sylwia Prawdzik. Tymczasem najwięcej energii organizm potrzebuje rano i w ciągu dnia.

Oczywiście, nie jest tak, że sama zmiana nawyków błyskawicznie sprawi, że zbędne kilogramy znikną, ale w połączeniu z dietą i ćwiczeniami pozwoli utrzymać trwale szczupłą sylwetkę. Bo wiele osób nie ma problemów z samym schudnięciem, ale z tym, aby kilogramy nie wróciły. – Jeśli mamy gotowy jadłospis i rozpisane ćwiczenia, to chudniemy. Ale dzieje się tak tylko wówczas, kiedy się do tych wskazówek stosujemy. Potem, gdy wracamy do swoich ulubionych dań i napojów, wracają też kilogramy. To błędne koło chudnięcia i tycia może trwać latami, jeśli nie zmienimy nawyków – tłumaczy Sylwia Prawdzik. Zmiana wymaga czasu. Wiele zależy od tego, jakie złe nawyki chcemy zmieniać. Zwykle potrzebne jest od sześciu do dziewięciu miesięcy. I nie chodzi tutaj tylko o odmawianie sobie przekąsek, radzenie sobie z ochotą na słodycze, ale przede wszystkim z wprowadzaniem takiej organizacji dnia, dzięki której znajdziemy czas na zdrowy posiłek, trening, a także ćwiczenia, nawet jeśli codziennie mamy wiele obowiązków. Kluczowe w osiągnięciu trwałych efektów w odchudzaniu jest odkrycie w sobie motywacji do zmiany oraz nauczenie się umiejętności, które są potrzebne do wprowadzenia zdrowych nawyków w życie. Dzięki nim możemy nie tylko wejść na drogę zdrowego stylu życia, ale też pozostać na niej na zawsze.

Przeczytaj też:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.